
|
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Gość
|
Wysłany: Sob 22:17, 02 Gru 2006 Temat postu: Pogromcy mitów II wojny światowej |
|
|
Cóż... zainspirowany przez temat z Panzerfaustem, postanowiłem założyć własny temat pogromców mitów. Znam kilka dziwacznych mitów, lecz nie wiem, które są nieprawdziwe, prawdziwe, wiarygodne lub niewiarygodne.
Mity Obalone:
Mity Prawdziwe
Bataliony Karne (1)
"Pływające" czołgi (1)
Skacząca bomba (1)
Mocny KW (2)
Pieski samobójcy minowi (1)
Mity Niepotwierdzone
Odrzut V1 (1)
Latające czołgi (1)
Działo powietrzne (1)
Podwodny Desant (1)
Niezawodny Garand (2)
Zapadające się Tygrysy (2)
Supermocne ISU (2)
Incydent w Studziankach (2)
T34 w leju (2)
2 silniki T-70 (2)
Zbyt celny BREN (2)
Numery w nawaisach to numery stron, na których możecie znaleźć mity
MIT 1.
Cytat: | Rakieta V1, przy każdym wystrzeleniu, dawała taki odrzut, iż zabijała 6 ludzi odpalających ją. |
Ostatnio zmieniony przez Gość dnia Czw 17:00, 23 Sie 2007, w całości zmieniany 6 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Ltn.Leonowicz
Gość
|
Wysłany: Nie 12:32, 03 Gru 2006 Temat postu: |
|
|
To może przy okazji mit z innej beczki....
Podobno podczas 2 Wojny Światowej ,Rosjanie zrzucali z samolotów czołgi(lekkie i średnie),montowali im wielkie spadochrony,skrzydła i sterowniki.Skrzydła miały do kilkunastu metrów długości i rozkładały się w powietrzu.Technikę tą stosowano w trudno dostępnych miejscach i wykonano tylko koło 10 takich "skoków"..
Wiecie może coś na ten temat??
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Punisher
Podporucznik

Dołączył: 13 Lis 2006
Posty: 631
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 3 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Szczecin- duma pomorza
|
Wysłany: Nie 13:04, 03 Gru 2006 Temat postu: |
|
|
nie mam pojecie, skad masz o tym zrodlo? bardzo ciekawe, chce o tym poczytac
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Ltn.Leonowicz
Gość
|
Wysłany: Nie 16:13, 03 Gru 2006 Temat postu: |
|
|
Mamy w szkole takie kółko historyczne i co jakiś czas ktoś informuje nas o takim micie,więc do końca nie wiem z jakiego źródła to jest
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Punisher
Podporucznik

Dołączył: 13 Lis 2006
Posty: 631
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 3 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Szczecin- duma pomorza
|
Wysłany: Nie 16:26, 03 Gru 2006 Temat postu: |
|
|
daj cos znac, jak znajdziesz jakies zrodlo na necie
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Nie 22:56, 03 Gru 2006 Temat postu: |
|
|
Ja znam następny, ale prawdziwy...
Sowieci podczas inwazji niemieckiej zaczęli używac podstępnej taktyki. Ćwiczyli psy, by te właziły pod czołgi (podczas ćwiczeń wkładali pod nie jedzenie, lalki, piłeczki, itp.). Podczas walk, wiązali minę psu i puszczali. Piesek, wyuczony, miał podbiec pod czołg, mina zostałaby zdetonowana i cześć pieśni (o psach nikt nie myślał - styl ZSRR). Cóż... niestety podczas walk, psy właziły pod sojusznicze czołgi... obracając sprytną taktykę w miecz obosieczny...
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Punisher
Podporucznik

Dołączył: 13 Lis 2006
Posty: 631
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 3 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Szczecin- duma pomorza
|
Wysłany: Nie 23:25, 03 Gru 2006 Temat postu: |
|
|
to w stylu okrutnych sowietow. biedne psy;/
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Pon 0:43, 04 Gru 2006 Temat postu: |
|
|
Ale najśmieszniejsze jest to, że ci głupcy nie przewidzieli takiego obrotu wydarzeń! Przecież jak trenujesz psa, by właził pod T-34, to nie wejdzie pod Tygrysa, ale pod T-34! Cóż... nie wina psów, że Sowieci nie mieli niemieckich czołgów. ^^
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Punisher
Podporucznik

Dołączył: 13 Lis 2006
Posty: 631
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 3 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Szczecin- duma pomorza
|
Wysłany: Pon 7:07, 04 Gru 2006 Temat postu: |
|
|
i dobrze, ze sowieci niszczyli w ten sposob wlasne czolgi;P przestali wrescie robic z psow, mieso armatnie
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Pon 13:04, 04 Gru 2006 Temat postu: |
|
|
Punisher napisał: | i dobrze, ze sowieci niszczyli w ten sposob wlasne czolgi;P przestali wrescie robic z psow, mieso armatnie |
Sowieci ze wszystkiego robili mięso armatnie.
Słyszałeś może o batalionah karnych, w których grupowano wszystkich "dezerterów" (dezerterem mogło się zostać na bardzo wiele sposobów, nie tylko konwencjonalnych) i kryminalistów, i używano ich do sprawdzania pól minowych przez chodzenie?
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Klaus
Gość
|
Wysłany: Pon 17:26, 04 Gru 2006 Temat postu: |
|
|
QuickRaven napisał: | Sowieci podczas inwazji niemieckiej zaczęli używac podstępnej taktyki. Ćwiczyli psy, by te właziły pod czołgi |
Mit obalony . Ponoć nie odnotowano żadnego przypadku aby pies zniszczył jakikolwiek czołg (sojuszniczy czy własny). Było to poruszone w książce o wojnie pancernej. Rosjanie ćwiczyli psy przyczepiając mięso do traktora i jeśli któryś pies wszedł pod traktor zostawał nagrodzony, potem był dalszy etap z traktorem podczas ruchu, a ten "trening" trwał 2 tygodnie. Z listów niemieckich wynikało, że psy bały się wystrzałów i uciekały od maszyn .
QuickRaven napisał: | Słyszałeś może o batalionah karnych, w których grupowano wszystkich "dezerterów" (dezerterem mogło się zostać na bardzo wiele sposobów, nie tylko konwencjonalnych) i kryminalistów, i używano ich do sprawdzania pól minowych przez chodzenie? |
To się akurat zgadza.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: Pon 18:28, 04 Gru 2006 Temat postu: |
|
|
Kilka innych mitów dotyczącyh uzbrojenia:
1. W kilku starciach Niemcy użyli nietypowej broni: działa powietrzengo, które dzięki sprzężonemu strumieniowi powietrza potrafiło zwiać przeciwników z pobliskich domostw bez uszkadzania ich (domostw, piechota po upadku z bloku mogła się mocno potłuc ). Niestety, na większą skalę maszyn nie produkowano, gdyż nie miały żadnych szans w starciu z cięższymi zabawkami.
2. Podczas desantu w Normandii, Amerykanie chcieli w jakiś sposób dostarczyć czołgi na pole bitwy, bez transportowania ich na barkach (co było strasznie trudne). Postanowiono więc owinąć je walcem wypełnionym powietrzem, co umożliwiłoby im dopłynięcie do brzegu, proste zrzucenie 'kojca' (tak to mniej więcej wyglądało - metalowe spirale połączone materiałem) i ostrzał stanowisk artyleryjskich. W praktyce jednak, system byl za słaby, co skończyło się tragiczną stratą (utonięcie) 27 z 32 wysłanych w ten sposob czołgów. Podobno wciąż są na dnie francuskiego morza.
3. Japończycy szukali metody na zaatakowanie USA. Postanowili więc owinąć własne samoloty w wodoodporne substancje i wysłać je na łodziach podwodnych. Plan przewidywał wynurzenie się łodzi i atak z powietrza. Wykonano to tylko raz - 9 września 1942, japońska łódź I25 wynurzyła się u wybrzeży USA, a z niej poleciał pilot Nobuo Fujita w swoim samolocie. Ponoć udało mu się zrzucić 4 bomby i wrócić na łódź, jednak zniszczenia były niegroźne. Mimo wszystko gratualcje Nobuo, jedyny japończyk, któremu udało się coś zrzucić na państwo USA.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Punisher
Podporucznik

Dołączył: 13 Lis 2006
Posty: 631
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 3 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Szczecin- duma pomorza
|
Wysłany: Pon 18:36, 04 Gru 2006 Temat postu: |
|
|
drugie jest mozliwe, bo widzialem program na discavery o czolgach z takimi ,,walcami,, i film rzeczywisty z tego okresu jak plynely w wodzie;P to samo mowili, ze utopilo sie pare zalog, nie pamietam tylko jaka to byla operacja.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Klaus
Gość
|
Wysłany: Pon 21:33, 04 Gru 2006 Temat postu: |
|
|
Czołgi takie zwały się Shermanami DD (duplex drive) z racji tego że miały podwójny napęd (śruby do poruszania się we wodzie). Użyto ich podczas D-Day. Co do 1 i 3, to pierwszy raz coś takiego słyszę.
Teraz ja coś dorzucę. Lancaster jest znanym ciężkim bombowcem Brytyjskim, ale największą sławą, okryły się załogi tych maszyn, których zadaniem specjalnym było zniszczenie zapór w Zagłębiu Ruhy. Piloci byli szkoleni potajemnie w Anglii, gdzie latali wielkiemi bombowcami na ekstremalnie niskich pułapach. Ich ściśle tajnym zadaniem był atak na zapory wodne przy użyciu specjalnych skaczących bomb Wallisa. Pomysł bomby narodził się na początku wojny, ponieważ tradycyjne bombardowania nie odnisły żadnych rezultatów. Po pojawieniu się Lancastera nareszcie wprowadzano plan w życie. Bomba Wallisa przypominała beczkę umieszczoną na specjalnych zaczepach, które nadawały jej ruch wirowy, przez co po uderzeniu w tafle wody skakała ona na jej powierzchni, odbijała się od tamy, spadała do wody i po opadnięciu na dno eksplodowała przy podstawie zapory.
Mniejsza kropka to miejsce zrzutu, większa to miejsce eksplozjii.
Na potrzeby tej misji pilotów zaopatrzono w specjalne przyrządy do odmierzania odległości, aby bomby zostały zrzucone w odpowiednim momencie. Cała przyrząd to była... trójkątna sklejka z dwoma bolcami umieszczonymi w dwóch wierzchołkach trójkąta. Jeśli zlewały się one z dwoma wartowniami tamy, oznaczało to sygnał do zrzucenia ładunku.
Konstruktor bomby dowiedziawszy się ile ofiar pochłoneła powódź wywołana przerwaniem zapór, nigdy nie mógł sobie tego wybaczyć i do końca życia obwiniał siebie tą tragedią.
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Punisher
Podporucznik

Dołączył: 13 Lis 2006
Posty: 631
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 3 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Szczecin- duma pomorza
|
Wysłany: Pon 23:40, 04 Gru 2006 Temat postu: |
|
|
dzieki klaus;P nie wiem jak moglem zapomniec o D-day.
a dodam cos do twojego tematu. tama, ktora przerwali brytyjczycy byla nie do sforsowania, bardzo grupa i wytrzymala. bombardowanie konwencjonalnymi srodkami nie daloby efektu ( mowie tu o zwyczajnych bombach,, nie dosc, ze mialy za mala moc, to niewiele, by trafilo w cel). bomby ktore, rzucono w tame mialy ksztalt walcowatej kulki.
dlaczego bylo to takie wazne i ich siostry o takiej samej masie, nie mogly przerwac tamy?
otoz spojrzcie na wykres klausa. dzieki pewnemu malemu bolcowi na bombie, bomba zmieniala trajektorie i po odbiciu sie od tamy, zawracala i tonela przy scianie tamy. bylo to niezwykle wazne.
zwyczajna bomba trafilaby w gorna czesc tamy, a gazy powstale przy wybuchu, by sie rozproszyly. natomiast gdy nasza skaczaca bomba wybuchnela przy scianie tamy, tuz pod woda, gazy nie mogly sie rozproszyc i zwiekszyly sile wybuchu pchajacego sciane tamy. zwiekszalo to wielekrotnie sile eksplozji, dajac katastroficzny ( PORZADANY:P) efekt.
Wallis wypominal sobie przez cale zycie, ze gdyby nie wynalazl skaczaczej bomby, ocalilby zycie niewinnych ludzi.
jednak wysadzenie tamy bylo konieczne i wazne w pokonaniu niemcow. turbiny zamontowane w tamie, wytwarzaly prad dla fabryk broni ( 200 ton wody potrzeba bylo do wyprodukowania 1 tony stali), a odciecie jego dostaw, spowodowalo oslabienie hitlerowskiej machiny wojennej.
uwazam to za jedna z najciekawszych rzeczy jaka wyczytalem o 2 wojnie swiatowej ( kocham ksiazki tej tematyki )
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group deox v1.2 //
Theme created by Sopel &
Download
|